W 2005 czekałam na zajęcia i czytałam książkę. Ktoś zapytał, czy dobra. Podpisuję się pod wieloma uwagami zgorzkniałego faceta po 40-stce, więc coś w tym jest - odpowiedziałam. To jeszcze o niczym nie świadczy, skomentował pytający z wyższością. Na uniwersytecie czytanie książek dla zabawy, było traktowane czasem z podejrzliwością - jak wciąga. to znaczy, że jest łatwa w odbiorze, a skoro tak jest, to znaczy, że może być lekturą niegodną intelektualistki.
Czternaście lat później usilnie wypatruje przedsprzedaży. Premiera była zaplanowana na 14 sierpnia, tego samego dnia książka znalazła się na moim czytniku. Udało mi się odłożyć lekturę jeszcze o dwa dni, po czym otworzyłam ebooka i zaczęło się.
Czytałam na plaży, nie skończyłam, więc czytałam w autobusie. To ostatnie zdanie zasługuje na kursywę, ponieważ patrzenie w dół podczas jazdy przez zakręty nie jest w moim przypadku wskazane. Udało mi się zapomnieć o mdłościach, czy to o czymś świadczy?
(Precz z aviomarinem, niech żyją kryminały?!)
Co mnie tak wciągnęło? Znowu się z kimś utożsamiłam, zapewne.
Rozumie dobrze reguły, gorzej jej idzie z emocjami. Pewnie dlatego studiowała matematykę. Ma problemy finansowe i stos zaległych rachunków. Nie potrafi się przystosować.
Nie potrafi się przystosować, bo spędziła kilkanaście lat w więzieniu za zabójstwo swojej kilkuletniej córki.
Kobieta jest tylko częściowo postacią fikcyjną. Chmielarz zmienił niektóre fakty, uważna czytelniczka przypomni sobie jednak historię Renaty K. szczegółowo opisaną w reportażu "Śmierć Daniela" autorstwa Edmunda Żurka, który ukazał się w zbiorze "Mulat w PGRze" (red. Krzysztof Tomasik, Krytyka Polityczna 2011). W przytoczonej w tekście opinii Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego "Pochodzi z rodziny inteligenckiej. Rodzice jej są pracownikami naukowymi i prowadzą stację doświadczalną. Jedynaczka. Jest bardzo energiczna, pewna siebie, niezwykle rzeczowa i stanowcza. Głęboko wierząca. (...) Rolę opiekunki dziecka pełni bardzo sumiennie. Typ osobowości, przy którym inni mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa, trwałości i oparcia"
Rzeczona Renata K. systematycznie biła pasierba pasem - nad łóżkiem wisiała lista określająca ile pasów chłopiec dostanie za przewinienia, takie jak kłamstwo i upór. Kobieta twierdziła, po prostu taki wybrała system wychowawczy: "Takie karcenie uważałam za nadmierne, ale nie widziałam innej metody wymuszania posłuchu. Ponieważ metoda była skuteczna, uważałam ją za konieczną (...) Zawsze wydawało mi się, ze kontroluję swoje zachowanie i się nie zapominam. Teraz widzę, że się myliłam." Metody edukacyjne odniosły jednak fatalny skutek, dziecko zmarło w wyniku obrażeń, a Renatę skazano na 15 więzienia. "Cechowała ją niedojrzałość emocjonalna, życiowa, dążność do natychmiastowego osiągania celów i potrzeb oraz nadmiernie rozwinięta racjonalizacja".
Trzydzieści lat później Renata K. znowu stała się bohaterką reportażu. Tym razem Mariusz Szczygieł odkrył, że kobieta po zatarciu wyroku (ostatecznie w więzieniu spędziła 10 lat), pracowała jako nauczycielka matematyki oraz była ekspertką MEN. Swoimi spostrzeżeniami (wspartymi obszernymi cytatami z akt sądowych), podzielił się w reportażu "Śliczny i posłuszny", opublikowanym w "Dużym Formacie" z 25 czerwca 2013 roku. W reportażu brakowało jedynie wypowiedzi Renaty K. (u Szczygła wystąpiła pod pseudonimem Ewy T.), która odmówiła wywiadu. Fikcja literacka, czyli "Rana" Chmielarza uzupełnia tę reportażową lukę. Wojciech Chmielarz podjął się prawdziwego wyzwania - pozwolił kobiecie skazanej za zabójstwo opowiedzieć o swoim własnym doświadczeniu. Znacznie łatwiej (i nudnej) byłoby napisać o wyrodnej matce, dzieciobójczyni, nie przebierając w słowach oburzenia. Do ulubionych części powieści dodałabym również dialogi (podobnie jak w "Żmijowisku") i brak jednego narratora, właściwie wszyscy bohaterowie po kolei robią za narratorów. Są w tym tak przekonujący, że można sobie wyobrazić, że mamy do czynienia z historią prawdziwą. Zastanowić się nad stopniem resocjalizacji Renaty K i nad zasadnością określenia "była dzieciobójczyni".
Wracając do rzeczywistości, w resocjalizację nauczycielki uwierzyli również jej byli uczniowie, którzy opisywali ją jako surową, ale sprawiedliwą. Po publikacji reportażu temat został podchwycony przez media - od natemat.pl po niezależna.pl i kobieta zrezygnowała z pracy. Jak można było przewidzieć, w Internecie rozpętała się nagonka, a zaniepokojony Szczygieł próbował interweniować u ówczesnej minister edukacji. Po pięciu latach przyznał, że napisanie reportażu bez zgody bohaterki było błędem.
PS PRL-owski sąd skazał Renatę K. na piętnaście lat więzienia, ale nie zdecydował ograniczyć jej prawa do wykonywania zawodu. Jak wyjaśnia Szczygieł, po 10 latach wyrok się zatarł i kobieta nie figurowała już w Centralnym Rejestrze Skazanych ("Z chwilą zatarcia skazania uważa się je za niebyłe i w dokumentach skazanego nie ma po nim śladu. Jest tylko jeden wyjątek: nie ma zatarcia, jeśli przestępstwo miało charakter seksualny, a ofiarą było dziecko do lat 15.Gwałt na dziecku państwo pamięta, a zakatowania pamiętać nie chce.").

Wojciech Chmielarz "Rana"
Wydawnictwo Marginesy
2019
Czternaście lat później usilnie wypatruje przedsprzedaży. Premiera była zaplanowana na 14 sierpnia, tego samego dnia książka znalazła się na moim czytniku. Udało mi się odłożyć lekturę jeszcze o dwa dni, po czym otworzyłam ebooka i zaczęło się.
Czytałam na plaży, nie skończyłam, więc czytałam w autobusie. To ostatnie zdanie zasługuje na kursywę, ponieważ patrzenie w dół podczas jazdy przez zakręty nie jest w moim przypadku wskazane. Udało mi się zapomnieć o mdłościach, czy to o czymś świadczy?
(Precz z aviomarinem, niech żyją kryminały?!)
Co mnie tak wciągnęło? Znowu się z kimś utożsamiłam, zapewne.
Rozumie dobrze reguły, gorzej jej idzie z emocjami. Pewnie dlatego studiowała matematykę. Ma problemy finansowe i stos zaległych rachunków. Nie potrafi się przystosować.
Nie potrafi się przystosować, bo spędziła kilkanaście lat w więzieniu za zabójstwo swojej kilkuletniej córki.
Kobieta jest tylko częściowo postacią fikcyjną. Chmielarz zmienił niektóre fakty, uważna czytelniczka przypomni sobie jednak historię Renaty K. szczegółowo opisaną w reportażu "Śmierć Daniela" autorstwa Edmunda Żurka, który ukazał się w zbiorze "Mulat w PGRze" (red. Krzysztof Tomasik, Krytyka Polityczna 2011). W przytoczonej w tekście opinii Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego "Pochodzi z rodziny inteligenckiej. Rodzice jej są pracownikami naukowymi i prowadzą stację doświadczalną. Jedynaczka. Jest bardzo energiczna, pewna siebie, niezwykle rzeczowa i stanowcza. Głęboko wierząca. (...) Rolę opiekunki dziecka pełni bardzo sumiennie. Typ osobowości, przy którym inni mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa, trwałości i oparcia"
Rzeczona Renata K. systematycznie biła pasierba pasem - nad łóżkiem wisiała lista określająca ile pasów chłopiec dostanie za przewinienia, takie jak kłamstwo i upór. Kobieta twierdziła, po prostu taki wybrała system wychowawczy: "Takie karcenie uważałam za nadmierne, ale nie widziałam innej metody wymuszania posłuchu. Ponieważ metoda była skuteczna, uważałam ją za konieczną (...) Zawsze wydawało mi się, ze kontroluję swoje zachowanie i się nie zapominam. Teraz widzę, że się myliłam." Metody edukacyjne odniosły jednak fatalny skutek, dziecko zmarło w wyniku obrażeń, a Renatę skazano na 15 więzienia. "Cechowała ją niedojrzałość emocjonalna, życiowa, dążność do natychmiastowego osiągania celów i potrzeb oraz nadmiernie rozwinięta racjonalizacja".
Trzydzieści lat później Renata K. znowu stała się bohaterką reportażu. Tym razem Mariusz Szczygieł odkrył, że kobieta po zatarciu wyroku (ostatecznie w więzieniu spędziła 10 lat), pracowała jako nauczycielka matematyki oraz była ekspertką MEN. Swoimi spostrzeżeniami (wspartymi obszernymi cytatami z akt sądowych), podzielił się w reportażu "Śliczny i posłuszny", opublikowanym w "Dużym Formacie" z 25 czerwca 2013 roku. W reportażu brakowało jedynie wypowiedzi Renaty K. (u Szczygła wystąpiła pod pseudonimem Ewy T.), która odmówiła wywiadu. Fikcja literacka, czyli "Rana" Chmielarza uzupełnia tę reportażową lukę. Wojciech Chmielarz podjął się prawdziwego wyzwania - pozwolił kobiecie skazanej za zabójstwo opowiedzieć o swoim własnym doświadczeniu. Znacznie łatwiej (i nudnej) byłoby napisać o wyrodnej matce, dzieciobójczyni, nie przebierając w słowach oburzenia. Do ulubionych części powieści dodałabym również dialogi (podobnie jak w "Żmijowisku") i brak jednego narratora, właściwie wszyscy bohaterowie po kolei robią za narratorów. Są w tym tak przekonujący, że można sobie wyobrazić, że mamy do czynienia z historią prawdziwą. Zastanowić się nad stopniem resocjalizacji Renaty K i nad zasadnością określenia "była dzieciobójczyni".
Wracając do rzeczywistości, w resocjalizację nauczycielki uwierzyli również jej byli uczniowie, którzy opisywali ją jako surową, ale sprawiedliwą. Po publikacji reportażu temat został podchwycony przez media - od natemat.pl po niezależna.pl i kobieta zrezygnowała z pracy. Jak można było przewidzieć, w Internecie rozpętała się nagonka, a zaniepokojony Szczygieł próbował interweniować u ówczesnej minister edukacji. Po pięciu latach przyznał, że napisanie reportażu bez zgody bohaterki było błędem.
PS PRL-owski sąd skazał Renatę K. na piętnaście lat więzienia, ale nie zdecydował ograniczyć jej prawa do wykonywania zawodu. Jak wyjaśnia Szczygieł, po 10 latach wyrok się zatarł i kobieta nie figurowała już w Centralnym Rejestrze Skazanych ("Z chwilą zatarcia skazania uważa się je za niebyłe i w dokumentach skazanego nie ma po nim śladu. Jest tylko jeden wyjątek: nie ma zatarcia, jeśli przestępstwo miało charakter seksualny, a ofiarą było dziecko do lat 15.Gwałt na dziecku państwo pamięta, a zakatowania pamiętać nie chce.").
Wojciech Chmielarz "Rana"
Wydawnictwo Marginesy
2019
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz