środa, 18 września 2019

Uzurpator polskiej demokracji

Jakiś czas temu, czytałam częściowo opartą na faktach "Siódmą funkcję języka" Bineta, gdzie opisany jest zamach bombowy na dworcu w Bolonii. Sprawdziłam, wydarzyło się naprawdę w 1980. Nie był to odosobniony przypadek, w latach 70. organizacje terrorystyczne działały w Europie, mimo to pogląd, że zamachy pojawiły się w nieznającej przemocy powojennej Europie w 2015 roku, jest dość popularny. Pytanie retoryczne brzmi, dlaczego historia najnowsza jest tak podatna na zniekształcenia?

Spokojnie, nie mam zamiaru uprawiać amatorskiej psychologii. Pytanie o zniekształcanie historii najnowszej dręczy mnie jednak, odkąd przeczytałam "Uzurpatora. Podwójne życie prałata Jankowskiego" Bożeny Aksamit i Piotra Głuchowskiego. Bogata w źródła (z mojego laickiego punktu widzenia) lektura wywołała moje wspomnienia z lat nastoletnich i studenckich.

Pamiętam jej głównego bohatera, a jakże. Co roku w okolicach Wielkanocy media rytualnie gorszyły się jego Grobami Pańskimi, tak jak to robią z wypowiedziami Krystyny Pawłowicz. Oburzenie narastało, potem spadało, a Jankowski robił swoje.

Obie postacie są jednak tylko pozornie podobne i nie chodzi o to, że poseł Pawłowicz ma dostęp do Twittera. Jankowski miał znacznie większą charyzmę, która pozwoliła mu na zgromadzenie dość sporego grona fanów. That being said, nie zwracałam na prałata zbyt dużej uwagi. Mieszkałam daleko od Trójmiasta i Jankowski był po prostu dla mnie jednym z wielu oszołomów trzeciej RP, a tych nie brakowało.

Czytając "Uzurpatora..."  o niektórych z nich sobie przypomniałam. A także o innych aferach z początków trzeciej RP. Art-B, Stella Maris, Rywingate, Orlengate... to były czasy. Oprocentowanie lokaty w wielu bankach jednocześnie, poszczucie UOP-em nielubianego prezesa spółki skarbu państwa, fikcyjne faktury wydawnictwa diecezjalnego, próba skorumpowania największego dziennika w kraju. Mimo to, istnieje narracja, że lata 90. i 2000. to okres rozkwitu demokracji i niebywałych osiągnięć, brutalnie przerwany przez wygraną PiS w 2015 roku. Nic bardziej mylnego, afery z Polską Fundacją Narodową, o których pisze w tym tygodniu ONET.pl miały swoje godne poprzedniczki. W tym zakresie, polityka kolejnych rządów RP niewiele się różniła. Podobnie rożne strony sceny politycznej łączył główny bohater książki. Jeszcze w 1989 na parafii Św. Brygidy:

"obraduje rada krajowa Solidarności. Są: Wałęsa, Lech Kaczyński. Mazowiecki, Kuroń, Geremek, Michnik, Celiński, Bujak, Lis i Frasyniuk (...) Obrady płynnie przechodzą w obraz, atmosfera jest niemal familijna (...). Gdy poprosimy o wypowiedzi do książki będą się wykręcać. Najzgrabniej wymówi się w grudniu 2018 roku Michnik: - Jankowski ochrzcił mi syna, a teraz miałbym go oceniać? I jak? W którą stronę bym nie poszedł, dupa zawsze z tyłu".

Jankowskiego oceniano zatem tylko częściowo. Prałat obrywał za antysemityzm i ksenofobię, natomiast milczano o jego osobliwym upodobaniu do nastoletnich ministrantów, mimo że sprawa była znana prokuratorze co najmniej od 2003 roku; sprawę umorzono między innymi ze względu na opinię biegłego seksuologa - Lew-Starowicz (!) wykazał się daleko idącą powściągliwością w ocenie zachowań prałata.  Nikt nie skojarzył proboszcza św. Brygidy z kontaktem operacyjnym służby bezpieczeństwa ps. "Prałat". Nikt nie słyszał historii o dzieciach uciekających przed proboszczem jeszcze w latach 60. Nikogo nie kuła w oczy ostentacyjna konsumpcja. Prałat bez większy przeszkód wyprawiał uczty, krytykował, deprawował... oraz wspierał finansowo.

Rada Gdańska ostatecznie usunęła pomnik prałata i cofnęła honorowe obywatelstwo. Nie obyło się bez protestów; zwolennicy prałata wciąż wierzą w jego niewinność, na przykład Mariusz Olchowik, były współpracownik Jankowskiego, skazany za przestępstwa przeciw mieniu, który do niedawna, niezgodnie z prawem, był prezesem Polskiego Związku Curlingu.

Ot, Polska w pigułce, można skomentować losy Olchowika. Problem jest jednak znacznie szerszy, nie uwolnimy się nigdy od niechlubnego dziedzictwa III RP, jeżeli polska transformacja stale będzie punktem odniesienia głównych debat publicznych w kraju. Trudno czasami uwierzyć, że w 2019 roku dla części mediów głównym problemem wciąż jest picie wódki w Magdalence na zmianę z kontrowersyjnymi wypowiedziami polityków. Czytając "Uzurpatora" przypomniałam sobie o blisko związanej z prałatem "Samoobronie" i zaczęłam się zastanawiać: kto dzisiaj pamięta o Danucie Hojarskiej, małżeństwie Łyżwińskich, czy o kurwikach w oczach Renaty Beger? A przecież kiedy doszli do władzy w 2005 roku, część mediów niemalże ogłosiła upadek demokracji w Polsce; nic dziwnego chyba, że w 2019 podobne komunikaty na niewielu robią wrażenie. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że życie publiczne w Polsce wymaga pewnej naprawy, ale jak pokazuje przypadek Jankowskiego - rytualnym oburzeniem jej nie dokonamy.



Bożena Aksamit, Piotr Głuchowski
Uzurpator. Podwójne życie prałata Jankowskiego
Agora, 2019




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

cuaderno1