niedziela, 27 października 2019

Rok za rokiem. Pełzająca dystopia

Dwa tygodnie temu byłam w teatrze na "Horrorze" Jakopa Ahlboma. Siekiery ucinały ręce, noże wbijały się w plecy, sofy zasysały aktorów do środka, obcięta dłoń biegała po scenie a dreszcze biegały po krzyżach widzów. Nie powiem, żeby to na mnie nie wywarło wrażenia, ale znacznie bardziej wystraszył mnie serial, który właśnie skończyłam oglądać.
"Years and Years" (polskie "Rok za rokiem", dostępne na HBO) jest osadzony w niezbyt odległej przyszłości, kończy się na 2028 roku. Apokalipsy wciąż jeszcze nie było, spod ziemi nie wyłażą zombie, a kosmici nie strzelają z nieba. Powodów do optymizmu jednak brakuje, bo ludzkość sama sobie zgotowała całkiem niezłą dystopię.
Przede wszystkim zaklęcia o zmianie klimatu nie zadziałały, więc ze sklepów zniknęły banany, a lód na biegunie północnym stopił się całkowicie. Pojawiły się za to ulewne deszcze i podniósł się poziom morza, w związku z czym część mieszkańców Wielkiej Brytanii została dokwaterowana do domów znajdujących się w głębi lądu. W międzyczasie rozwój technologii znacznie skurczył rynek pracy, dawni analitycy finansowi rozwożą przesyłki na rowerach. Muszą przy tym uważać, żeby się nie skaleczyć, bo przestały działać antybiotyki. Wszechobecny internet jest czasem bezbronny w obliczu coraz częstych tajemniczych braków w dostawach prądu, które doprowadzą do powrotu papierowych kartotek i odrodzenia prasy drukowanej.
W polityce dominują pozbawieni skrupułów populiści, pokroju Vivienne Rook (Emma Thompson), która sprytnie wykorzystała kryzys finansowy i nieudolność klasy politycznej i powtarzając ogólnikowe hasła o konieczności radykalnych zmian w społeczeństwie oraz ostentacyjnie sprzeciwiając się "elitom" została premierką Wielkiej Brytanii. Swój brak kompetencji (podczas debaty telewizyjnej mówiła o "taryfach na eksport") maskowała skutecznym graniem na niepokojach społecznych (zmieniła temat na pornografię internetową, na którą mają narażone być dzieci). Pod jej rządami na komputerach niepokornych dziennikarzy pojawia się pornografia dziecięca, internet jest pełen filmów, na których polityczni oponenci wygłaszają swoim głosem radykalne poglądy, fake news at its best. Google jednak podejrzanie milczy o "the Disappeared", uchodźcach aplikujących o azyl, którzy zniknęli bez śladu. Represje dotykają również problematycznych dzielnic, Rooks spełniając sny części porządnych obywateli odgradza je strzeżonym przez ochroniarzy płotem.
Z drugiej strony, technologie, które pozwoliły na rozmnożenie fałszywych wiadomości, doprowadziły do kryzysu gospodarczego i wyniosły populistów pokroju Vivienne Rooks do władzy, wciąż mogą być narzędziem zmiany społecznej. Uzbrojeni ochroniarze i policja mogą wyśmiewać protesty obywatelskie i przepisy prawne, boją się jednak nagrywania relacji na żywo. Dzięki temu ostatni z sześciu odcinków przywraca częściowo nadzieję na zażegnanie kryzysu w świecie, w którym nawet nie wywołująca kaca japońska wódka okazuje się być fałszywa.
Czasami tęsknię za wyobrażeniem przyszłości z przeszłości. Takim, w którym w dwudziestym pierwszym wieku latało się na księżyc, a w 2015 latające samochody miały być powszechnie dostępne. W "Years and Years" nie ma fantazji na temat przyszłości, dystopia to taka trochę rozbudowana nasza rzeczywistość, w której największym zagrożeniem i nadzieją jesteśmy my sami. Wizja tym straszniejsza od obciętej ręki biegającej po teatralnej scenie, że zupełnie możliwa do wyobrażenia. Kiedy wpisałam "Vivienne Rook" w Google, drugim wynikiem było: "Is Vivienne Rook Based on a Real Person?"...

Znalezione obrazy dla zapytania years and years

Years and Years
Scenariusz: Russel T Davies
Wyprodukowany dla BBC 1
Dostępny na HBO

niedziela, 20 października 2019

O dobrym wilku mowa

Dwa razy spotkała ją straszna burza, raz w Alpach, drugi — na Morzu Śródziemnym. Truchleli najodważniejsi, ale panna Izabela ze śmiechem przysłuchiwała się łoskotowi druzgotanych skał i trzeszczeniu okrętu, ani przypuszczając możliwości niebezpieczeństwa. Natura urządziła dla niej piękne widowisko z piorunów, kamieni i morskiego odmętu, jak w innym czasie pokazała jej księżyc nad Jeziorem Genewskim albo nad wodospadem Renu rozdarła chmury, które zakrywały słońce. To samo przecie robią co dzień maszyniści teatrów i nawet w zdenerwowanych damach nie wywołują obawy.
Bolesław Prus, Lalka

Reakcja panny Izabeli może budzić uśmiech politowania. Ale co jeśli pomyślimy, że w gruncie rzeczy podobne założenie stało za szwedzkich ogrodów zoologicznym w Kolmården, gdzie za dodatkową, nie drobną, opłatą można było - pod opieką przewodnika - wejść na wybieg z wilkami, pogłaskać szorstką sierść i pozwalać się lizać po twarzy?
Zwyciężyliśmy naturę - mogliby napisać założyciele. Dawniej wilk był śmiertelnym wrogiem, którego planowaliśmy wytępić. Stosowaliśmy różne zabiegi, z wysadzaniem w powietrze wilczej nory włącznie i prawie nam się udało. A potem, zatęskniliśmy, przecież to w gruncie rzeczy miłe zwierzątko, taki trochę większy piesek. Udało nam się poznać ich zwyczaje  i nie potrzebujemy już klatek, ani broni. Wystarczy, że wykwalifikowany personel będzie wychowywał wilki od małego, te uznają opiekunów za pełnoprawnych członków stada i nigdy ich nie zaatakują, a my zarobimy dużo pieniędzy na programie Bliski Kontakt z Wilkiem.  Dzięki temu zrekompensujemy wilkowi lata poniżeń, kiedy to był czarnym charakterem pożerającym babcie, albo oprychem w różowej koszulce i dzwonach, który z papierosem w pysku dręczył bogu ducha winnego zająca.
Twórcy nie dodawali, że najbardziej niezapomniane wrażenia, będą mieli ci, którzy zostaną pogryzieni i odwiezieni do szpitala, jak zaatakowana przez wilki piętnastolatka, zwiedzająca ogród z rodziną. Wprawdzie wysportowany szwedzki aktor Mikael Persbrandt sądził, że "gdyby był w poważnym niebezpieczeństwie, mógłby skręcić wilkowi kark", niemniej jednak autor "Dobrego wilka" zapewnia, że:
"Nacisk szczęki wilka jest dwa razy większy niż dużego psa (...). W pysku tkwią czterdzieści dwa zęby (...) przystosowane do miażdżenia ciała i kości. Drapieżnik ten jest odporny na mocne uderzenia kopyt i ugryzienia broniących się zwierząt. U atakującego wilka wyzwala się znieczulający hormon, co oznacza, że nawet jeśli wysportowany mężczyzna w rodzaju Mikaela Persbrandta z całej siły grzmotnie go łopatą w głowę, to zwierzę się cofnie, otrząśnie i ponownie przystąpi do ataku."
W 2012 na wybiegu dla wilków znalezioną martwą opiekunkę Karolinę; z powyższego opisu wynika, że nie miała żadnych szans. Dyrekcja ubolewała i wyrażała zaskoczenie, Lars Berge wątpił czy ono było zasadne, postanowił przeprowadzić własne śledztwo i w dobrym wilku wtajemnicza w nie czytelniczkę. Ta poznaje nie tylko suche fakty, które zresztą trudno ustalić, bo w chwili ataku przewodniczka na wybiegu była sama, ale także cały tok myślenia dziennikarza. Z niedowierzaniem czyta o naiwności pracowników zoo, wzbraniających się przed noszeniem jakiegokolwiek odstraszacza na wybieg, bo byłoby to dowodem braku zaufania do wilków. O presji wywieranej na opiekunów, przez którą w sytuacji zagrożenia (otoczenia przez watahę) podejmowali walkę z wilkami, zamiast prób ucieczki. O braku planów ewakuacji. O uczłowieczaniu wilka, które prowadziło do wniosków że wilki będą traktować opiekunów tak jak dzieci rodziców. Niektórzy nawet posuwali się do wniosków, że ludzie mogliby się od drapieżników wiele nauczyć w dziedzinie relacji społecznych, co Berge skwitował następująco.
"Można by na przykład zapytać, jaki sens miałoby rozwiązywanie konfliktów między ludźmi w sposób, w jaki robią to wilki. Musielibyśmy wówczas utworzyć hierarchię społeczną, w której dochodzi do przemocy, mobbingu, nierzadko wykluczenia ze stada, a dzieci i rodzice walczą ze sobą na śmierć i życie."
Hierarchia w watasze oparta jest na pogardzie dla wszelkiej słabości. Ta brutalność stada raczej nie pojawi się na zdjęciach dzikich zwierząt w mediach społecznościowych i nie da się jej opisać w kategoriach etyki i estetyki. Ocieplając wizerunek demonizowanego w przeszłości wilka, należy pamiętać o banalnym fakcie, że zwierzę kieruje się instynktem i może stanowić zagrożenie dla zwierząt gospodarskich, oraz w skrajnym przypadku - dla człowieka. Nasze wzajemne relacje powinny być zatem dalekie od dwóch skrajności: bezwzględnych polowań i upupiania.

Znalezione obrazy dla zapytania dobry wilk

Lars Berge "Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo"
Wydawnictwo Czarne, 2019

cuaderno1