Dwa razy spotkała ją straszna burza, raz w Alpach, drugi — na Morzu Śródziemnym. Truchleli najodważniejsi, ale panna Izabela ze śmiechem przysłuchiwała się łoskotowi druzgotanych skał i trzeszczeniu okrętu, ani przypuszczając możliwości niebezpieczeństwa. Natura urządziła dla niej piękne widowisko z piorunów, kamieni i morskiego odmętu, jak w innym czasie pokazała jej księżyc nad Jeziorem Genewskim albo nad wodospadem Renu rozdarła chmury, które zakrywały słońce. To samo przecie robią co dzień maszyniści teatrów i nawet w zdenerwowanych damach nie wywołują obawy.
Bolesław Prus, Lalka
Reakcja panny Izabeli może budzić uśmiech politowania. Ale co jeśli pomyślimy, że w gruncie rzeczy podobne założenie stało za szwedzkich ogrodów zoologicznym w Kolmården, gdzie za dodatkową, nie drobną, opłatą można było - pod opieką przewodnika - wejść na wybieg z wilkami, pogłaskać szorstką sierść i pozwalać się lizać po twarzy?
Zwyciężyliśmy naturę - mogliby napisać założyciele. Dawniej wilk był śmiertelnym wrogiem, którego planowaliśmy wytępić. Stosowaliśmy różne zabiegi, z wysadzaniem w powietrze wilczej nory włącznie i prawie nam się udało. A potem, zatęskniliśmy, przecież to w gruncie rzeczy miłe zwierzątko, taki trochę większy piesek. Udało nam się poznać ich zwyczaje i nie potrzebujemy już klatek, ani broni. Wystarczy, że wykwalifikowany personel będzie wychowywał wilki od małego, te uznają opiekunów za pełnoprawnych członków stada i nigdy ich nie zaatakują, a my zarobimy dużo pieniędzy na programie Bliski Kontakt z Wilkiem. Dzięki temu zrekompensujemy wilkowi lata poniżeń, kiedy to był czarnym charakterem pożerającym babcie, albo oprychem w różowej koszulce i dzwonach, który z papierosem w pysku dręczył bogu ducha winnego zająca.
Twórcy nie dodawali, że najbardziej niezapomniane wrażenia, będą mieli ci, którzy zostaną pogryzieni i odwiezieni do szpitala, jak zaatakowana przez wilki piętnastolatka, zwiedzająca ogród z rodziną. Wprawdzie wysportowany szwedzki aktor Mikael Persbrandt sądził, że "gdyby był w poważnym niebezpieczeństwie, mógłby skręcić wilkowi kark", niemniej jednak autor "Dobrego wilka" zapewnia, że:
"Nacisk szczęki wilka jest dwa razy większy niż dużego psa (...). W pysku tkwią czterdzieści dwa zęby (...) przystosowane do miażdżenia ciała i kości. Drapieżnik ten jest odporny na mocne uderzenia kopyt i ugryzienia broniących się zwierząt. U atakującego wilka wyzwala się znieczulający hormon, co oznacza, że nawet jeśli wysportowany mężczyzna w rodzaju Mikaela Persbrandta z całej siły grzmotnie go łopatą w głowę, to zwierzę się cofnie, otrząśnie i ponownie przystąpi do ataku."
W 2012 na wybiegu dla wilków znalezioną martwą opiekunkę Karolinę; z powyższego opisu wynika, że nie miała żadnych szans. Dyrekcja ubolewała i wyrażała zaskoczenie, Lars Berge wątpił czy ono było zasadne, postanowił przeprowadzić własne śledztwo i w dobrym wilku wtajemnicza w nie czytelniczkę. Ta poznaje nie tylko suche fakty, które zresztą trudno ustalić, bo w chwili ataku przewodniczka na wybiegu była sama, ale także cały tok myślenia dziennikarza. Z niedowierzaniem czyta o naiwności pracowników zoo, wzbraniających się przed noszeniem jakiegokolwiek odstraszacza na wybieg, bo byłoby to dowodem braku zaufania do wilków. O presji wywieranej na opiekunów, przez którą w sytuacji zagrożenia (otoczenia przez watahę) podejmowali walkę z wilkami, zamiast prób ucieczki. O braku planów ewakuacji. O uczłowieczaniu wilka, które prowadziło do wniosków że wilki będą traktować opiekunów tak jak dzieci rodziców. Niektórzy nawet posuwali się do wniosków, że ludzie mogliby się od drapieżników wiele nauczyć w dziedzinie relacji społecznych, co Berge skwitował następująco.
"Można by na przykład zapytać, jaki sens miałoby rozwiązywanie konfliktów między ludźmi w sposób, w jaki robią to wilki. Musielibyśmy wówczas utworzyć hierarchię społeczną, w której dochodzi do przemocy, mobbingu, nierzadko wykluczenia ze stada, a dzieci i rodzice walczą ze sobą na śmierć i życie."
Hierarchia w watasze oparta jest na pogardzie dla wszelkiej słabości. Ta brutalność stada raczej nie pojawi się na zdjęciach dzikich zwierząt w mediach społecznościowych i nie da się jej opisać w kategoriach etyki i estetyki. Ocieplając wizerunek demonizowanego w przeszłości wilka, należy pamiętać o banalnym fakcie, że zwierzę kieruje się instynktem i może stanowić zagrożenie dla zwierząt gospodarskich, oraz w skrajnym przypadku - dla człowieka. Nasze wzajemne relacje powinny być zatem dalekie od dwóch skrajności: bezwzględnych polowań i upupiania.

Lars Berge "Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo"
Wydawnictwo Czarne, 2019
Bolesław Prus, Lalka
Reakcja panny Izabeli może budzić uśmiech politowania. Ale co jeśli pomyślimy, że w gruncie rzeczy podobne założenie stało za szwedzkich ogrodów zoologicznym w Kolmården, gdzie za dodatkową, nie drobną, opłatą można było - pod opieką przewodnika - wejść na wybieg z wilkami, pogłaskać szorstką sierść i pozwalać się lizać po twarzy?
Zwyciężyliśmy naturę - mogliby napisać założyciele. Dawniej wilk był śmiertelnym wrogiem, którego planowaliśmy wytępić. Stosowaliśmy różne zabiegi, z wysadzaniem w powietrze wilczej nory włącznie i prawie nam się udało. A potem, zatęskniliśmy, przecież to w gruncie rzeczy miłe zwierzątko, taki trochę większy piesek. Udało nam się poznać ich zwyczaje i nie potrzebujemy już klatek, ani broni. Wystarczy, że wykwalifikowany personel będzie wychowywał wilki od małego, te uznają opiekunów za pełnoprawnych członków stada i nigdy ich nie zaatakują, a my zarobimy dużo pieniędzy na programie Bliski Kontakt z Wilkiem. Dzięki temu zrekompensujemy wilkowi lata poniżeń, kiedy to był czarnym charakterem pożerającym babcie, albo oprychem w różowej koszulce i dzwonach, który z papierosem w pysku dręczył bogu ducha winnego zająca.
Twórcy nie dodawali, że najbardziej niezapomniane wrażenia, będą mieli ci, którzy zostaną pogryzieni i odwiezieni do szpitala, jak zaatakowana przez wilki piętnastolatka, zwiedzająca ogród z rodziną. Wprawdzie wysportowany szwedzki aktor Mikael Persbrandt sądził, że "gdyby był w poważnym niebezpieczeństwie, mógłby skręcić wilkowi kark", niemniej jednak autor "Dobrego wilka" zapewnia, że:
"Nacisk szczęki wilka jest dwa razy większy niż dużego psa (...). W pysku tkwią czterdzieści dwa zęby (...) przystosowane do miażdżenia ciała i kości. Drapieżnik ten jest odporny na mocne uderzenia kopyt i ugryzienia broniących się zwierząt. U atakującego wilka wyzwala się znieczulający hormon, co oznacza, że nawet jeśli wysportowany mężczyzna w rodzaju Mikaela Persbrandta z całej siły grzmotnie go łopatą w głowę, to zwierzę się cofnie, otrząśnie i ponownie przystąpi do ataku."
W 2012 na wybiegu dla wilków znalezioną martwą opiekunkę Karolinę; z powyższego opisu wynika, że nie miała żadnych szans. Dyrekcja ubolewała i wyrażała zaskoczenie, Lars Berge wątpił czy ono było zasadne, postanowił przeprowadzić własne śledztwo i w dobrym wilku wtajemnicza w nie czytelniczkę. Ta poznaje nie tylko suche fakty, które zresztą trudno ustalić, bo w chwili ataku przewodniczka na wybiegu była sama, ale także cały tok myślenia dziennikarza. Z niedowierzaniem czyta o naiwności pracowników zoo, wzbraniających się przed noszeniem jakiegokolwiek odstraszacza na wybieg, bo byłoby to dowodem braku zaufania do wilków. O presji wywieranej na opiekunów, przez którą w sytuacji zagrożenia (otoczenia przez watahę) podejmowali walkę z wilkami, zamiast prób ucieczki. O braku planów ewakuacji. O uczłowieczaniu wilka, które prowadziło do wniosków że wilki będą traktować opiekunów tak jak dzieci rodziców. Niektórzy nawet posuwali się do wniosków, że ludzie mogliby się od drapieżników wiele nauczyć w dziedzinie relacji społecznych, co Berge skwitował następująco.
"Można by na przykład zapytać, jaki sens miałoby rozwiązywanie konfliktów między ludźmi w sposób, w jaki robią to wilki. Musielibyśmy wówczas utworzyć hierarchię społeczną, w której dochodzi do przemocy, mobbingu, nierzadko wykluczenia ze stada, a dzieci i rodzice walczą ze sobą na śmierć i życie."
Hierarchia w watasze oparta jest na pogardzie dla wszelkiej słabości. Ta brutalność stada raczej nie pojawi się na zdjęciach dzikich zwierząt w mediach społecznościowych i nie da się jej opisać w kategoriach etyki i estetyki. Ocieplając wizerunek demonizowanego w przeszłości wilka, należy pamiętać o banalnym fakcie, że zwierzę kieruje się instynktem i może stanowić zagrożenie dla zwierząt gospodarskich, oraz w skrajnym przypadku - dla człowieka. Nasze wzajemne relacje powinny być zatem dalekie od dwóch skrajności: bezwzględnych polowań i upupiania.

Lars Berge "Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo"
Wydawnictwo Czarne, 2019
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz