piątek, 9 sierpnia 2019

Powrót do przeszłości. Derry Girls

Czasami, kiedy poznaję kogoś w wieku zbliżonym do mojego, rozmowa schodzi na wspomnienia popkulturowe. Coco Jambo pamiętasz? Ace of Base? Lambadę? Wracamy do  pierwszej połowy szkoły podstawowej, rozmówca / rozmówczyni staje się bardziej znajomy niż nieznajomy.
Takie samo uczucie miałam oglądając od niedawna dostępny na Netflixie drugi sezon Derry Girls, serialu o grupie uczennic katolickiej szkoły z Londonderry (Północna Irlandia) w schyłkowym okresie the Troubles. Miałam parę razy ochotę krzyknąć: I HAVE BEEN THERE, bynajmniej nie dlatego, że odwiedziłam kiedykolwiek Irlandię Północną.
Gdyby kazano mi teraz, niczym katolickiej i protestanckiej młodzieży w z pierwszego odcinka, wypisać różnice i podobieństwa między nami, to zaczęłabym od braku krwawego konfliktu polityczno-religijnego w moich rodzinnych stronach.. Nawet gdyby mieszkańcy chcieli taki sobie zafundować, to nie mieliby z kim, bo prawie wszyscy chodzili do tego samego kościoła. Nie znaczy to, że problemów nie ma, niemniej jednak wojskowych widziałam raz, mniej więcej w 2001, kiedy z fabryki broni skradziono rakiety, dla dziewczyn z Derry policyjne blokady, alarmy bombowe i ewakuacje są częścią codzienności. Polityka jest w związku z tym ważniejsza dla nich niż była dla mnie, ale nie znaczy to że życie nastolatek kręci się wokół IRA. Najważniejsza jest szkoła  ze zblazowaną i sarkastyczną dyrektorką i życie towarzyskie, blokady są uciążliwe, bo można się przez nie spóźnić na lekcje.
Listę podobieństw zaczęłabym od muzyki. Ace of Base, Take That, New Kids on the Block nie są czymś, czego bym dzisiaj szukała na Spotify, ale zawsze kojarzą mi się z dzieciństwem, spontanicznym śpiewaniem połączonym z przekręcaniem angielskich słów (rodzice szczęśliwie nie mieli mediów społecznościowych i nie przychodziło im do głowy, żeby te popisy nagrywać i je upubliczniać). Serial mnie jednak zainspirował do odgrzebywania przebojów: "Dreams" The Cranberries słuchałam już chyba 10 w ostatnich dwóch dniach, fałszywie podśpiewując, tym razem bez przekręcania słów: All my dreams, it's never quite as it seems, never quite as it seems" (już przestaję, obiecuję)
W czwartym odcinku dziewczyny i chłopak (James, urodzony w Londynie kuzyn Michelle, chodzi do żeńskiej szkoły celem uniknięcia pobicia) jadą na koncert Take That do Belfastu. Rodzice zabraniają, główna bohaterka żali się, że do Irlandii Północnej nikt nigdy nie przyjeżdża, bo gwiazdy boją się IRA. Do nas na polską prowincję też nikt nigdy nie przyjeżdżał, nawet gwiazdy disco polo, bo nie było niczego, a wyjazd na koncert do Dużego Miasta był dość skomplikowaną operacją.
Mało mieliśmy samochodów i jeszcze mniej pieniędzy, dlatego wzruszają mnie kłopoty finansowe dziewczyn. Brak pieniędzy na wyjazdy zagraniczne, nieustające kombinowanie - znam to aż nazbyt dobrze. I ten tekst: nowej nie dostaniesz.
Właśnie, surowi rodzice, rzecz znana nastolatkom na całym świecie chyba:
"- Dlaczego nauczycielka kazała wam przepisać zadanie z poezji?
- Bo nie napisaliśmy prosto z duszy!
- To dlaczego nie napisaliście prosto z duszy?!"
Z drugiej strony jednak, w mojej ulubionej scenie, Erin czeka na chłopaka, z którym ma iść na szkolny bal. Po dwóch godzinach jest jasne, że nikt nie przyjedzie. Dziewczyna siedzi z rodzicami w kuchni, patrzy przed siebie, a matka uważnie jej się przygląda. Nie pada ani jedno słowo, ale to zatroskane spojrzenie mówi właściwie wszystko  - szczerze mnie wzrusza.
Rodzice wykazują się również dużą cierpliwością do koleżanek i kolegów dzieci. Niewiele jest pieniędzy, atrakcji jeszcze mniej - młodzież spotyka się w domach, razem jedzą posiłki i odrabiają lekcje. Zupełnie jak u nas, zwłaszcza zimą cierpliwość rodzicielska bywała wystawiona na próbę, bo nasze nieduże domy trzęsły się od hałasu.
Myślę teraz o latach 90. w Polsce i chyba chciałabym, żeby ktoś nakręcił podobny serial: o przeciętnych dziewczynach z prowincji, dalekich od ideałów z Beverly Hills 90210, podejmujący trudne tematy z humorem i dystansem. O zapotrzebowaniu na taki obraz młodzieży świadczyć może, że w Irlandii Północnej Derry Girls są najpopularniejszym serialem wszech czasów.
Kto się miałby tego tematu podjąć? Irlandzki serial wyprodukowała telewizja publiczna Channel 4, u nas byłaby to... TVP?

Znalezione obrazy dla zapytania derry girls mural
Na zdjęciu piątka głównych bohaterek: James, Michelle, Erin, Orla, Clare. Serial w Irlandii Północnej jest tak popularny, że dziewczyny dorobiły się własnego murala. Gdyby kogoś zdziwiła obecność Jamesa, przypominam za Michelle "Derry girl is a state of mind". Zdjęcie za: thejournal.ie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

cuaderno1