W podstawówce często grałyśmy w państwa i miasta. Czasem przychodził ten niezręczny moment, kiedy się trafiło na literę O i trzeba było wpisać państwo. Przy tej okazji nauczyłyśmy się o Omanie. Poza nazwą, niewiele jednak wiedziałyśmy o tym kraju.
Dwadzieścia lat później, umiałabym nazwać stolicę, skojarzyć z daktylami, ropą i islamem, oraz przywołać z pamięci film z wiązania turbanów (obawiam się, że ja nie umiałabym tak zręcznie ułożyć włosów); aż tu nagle zwróciła moją uwagę książka "Z miłości? To współczuję?" Agaty Romaniuk. Z reguły jestem sceptyczna wobec wszystkich pozycji z zakrytymi czarnymi strojami kobietami na okładkach, tym razem jednak zachęciły mnie opinie znajomych.
Książka zdecydowanie mnie nie zawiodła. Po pierwsze, autorka zestawia historię z twardymi danymi, wypowiedziami polityków i działaczy organizacji pozarządowych, dzięki czemu "Z miłości?..." nie jest tylko zbiorem dobranych pod tezę anegdot. Po drugie, Agata Romaniuk nie ograniczyła się do rozmowy z kilkoma swoimi koleżankami. W książce znajdziemy historie bangladeskich służących, sprowadzanych z Indii nielegalnie nastoletnich żon, lankijskiej prostytutki i kobiety handlującej kozami. Nie jest to wizja kraju z perspektywy kilku zamożnych pań, zaprzyjaźnionych z Europejką. Po trzecie, Oman nie jest ani demonizowany, ani polukrowany: obok przykładów solidarności kobiecej i siły więzów rodzinnych, pojawia się także temat nieściganych przez prawo gwałtów małżeńskich i przemocy domowej, obejmującej również służbę domową. W taki sam sposób jest przedstawione małżeństwo, które w Omanie bardziej przypomina umowę o pracę, niż tradycyjny katolicki sakrament. Najbardziej zaskakujący chyba jest wątek presji związanej z wyglądem - z jednej strony chusta i abaja mogą sporo ukryć, z drugiej strony nie toleruje się najmniejszego zaniedbania. Z wypowiedzi bohaterek reportażu wynika, że stale noszony makijaż, operacje plastyczne (w tym zwężanie waginy) w klasie wyższej i średniej są normą, podobnie jak staranne oględziny przyszłej żony przez rodzinę męża, podczas których dziewczyna rozbiera się do majtek, żeby ciotki i matka mogły lepiej obliczyć proporcje talii, piersi i bioder. Wbrew pozorom, w społeczeństwie, gdzie zamążpójście ma duży wpływ na pozycję kobiety, wygląd jest równie ważny, jak w roznegliżowanej Europie.
I na poleceniu książki mogłabym skończyć ten wpis, gdybym nie przeczytała wywiadu z autorką, z którego wywnioskowałam, że rozpieszczone Omanki żyją lepiej niż pracujące na dwa etaty Europejki. Mają zabezpieczenia w razie rozwodu, nie muszą pracować, mogą studiować co tylko chcą, dba o nie służba, wspiera rodzina, akceptują takie drobne niedogodności jak seks na żądanie. Nie mogę się powstrzymać od komentarza: wydaje mi się, że porównań powinno się dokonywać pomiędzy kobietami o zbliżonej pozycji społecznej i poziomie zamożności. Wszędzie jest łatwo być księżniczką, znacznie trudniej służącą. Nikt nie chroni przed przemocą pochodzących ze Sri Lanki służących, ani sprowadzonych z Indii żon , pomimo że rząd podejmuje pewne próby. Bogatsze kobiety mogą liczyć na pomoc rodziny, gdy doświadczają agresji ze strony męża, autorka jednak nie wspomina, co się dzieje, gdy ojciec, matka i rodzeństwo nie chcą interweniować / sami stosując przemoc.
Na koniec taka ciekawostka: w Omanie kobiety stanowią większość studiujących nauki ścisłe i przyrodnicze, kraj jest pod tym względem w światowej czołówce. W "Times of Oman", czytam, że absolwentki mają jednak problemy ze znalezieniem pracy, ze względu na dyskryminację. Agata Romaniuk odpowiedziałaby, że po prostu nie chcą pracować, a o braku niezainteresowaniu karierą zawodową świadczyć ma fakt, że kobiety stanowią tylko jedną trzecią ogółu zatrudnionych. Nie jest jasne, czy te dane obejmują również imigrantki, niemniej jednak, w innym rozdziale książki pojawia się informacja, że dwie trzecie ogółu zatrudnionych to imigranci.Dane z podziałem na płeć i kraj pochodzenia, mogłyby pokazać, że chęć podjęcia pracy nie różni się tak diametralnie między obiema płciami.

Agata Romaniuk
"Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu
Wydawnictwo Poznańskie, 2019
Dwadzieścia lat później, umiałabym nazwać stolicę, skojarzyć z daktylami, ropą i islamem, oraz przywołać z pamięci film z wiązania turbanów (obawiam się, że ja nie umiałabym tak zręcznie ułożyć włosów); aż tu nagle zwróciła moją uwagę książka "Z miłości? To współczuję?" Agaty Romaniuk. Z reguły jestem sceptyczna wobec wszystkich pozycji z zakrytymi czarnymi strojami kobietami na okładkach, tym razem jednak zachęciły mnie opinie znajomych.
Książka zdecydowanie mnie nie zawiodła. Po pierwsze, autorka zestawia historię z twardymi danymi, wypowiedziami polityków i działaczy organizacji pozarządowych, dzięki czemu "Z miłości?..." nie jest tylko zbiorem dobranych pod tezę anegdot. Po drugie, Agata Romaniuk nie ograniczyła się do rozmowy z kilkoma swoimi koleżankami. W książce znajdziemy historie bangladeskich służących, sprowadzanych z Indii nielegalnie nastoletnich żon, lankijskiej prostytutki i kobiety handlującej kozami. Nie jest to wizja kraju z perspektywy kilku zamożnych pań, zaprzyjaźnionych z Europejką. Po trzecie, Oman nie jest ani demonizowany, ani polukrowany: obok przykładów solidarności kobiecej i siły więzów rodzinnych, pojawia się także temat nieściganych przez prawo gwałtów małżeńskich i przemocy domowej, obejmującej również służbę domową. W taki sam sposób jest przedstawione małżeństwo, które w Omanie bardziej przypomina umowę o pracę, niż tradycyjny katolicki sakrament. Najbardziej zaskakujący chyba jest wątek presji związanej z wyglądem - z jednej strony chusta i abaja mogą sporo ukryć, z drugiej strony nie toleruje się najmniejszego zaniedbania. Z wypowiedzi bohaterek reportażu wynika, że stale noszony makijaż, operacje plastyczne (w tym zwężanie waginy) w klasie wyższej i średniej są normą, podobnie jak staranne oględziny przyszłej żony przez rodzinę męża, podczas których dziewczyna rozbiera się do majtek, żeby ciotki i matka mogły lepiej obliczyć proporcje talii, piersi i bioder. Wbrew pozorom, w społeczeństwie, gdzie zamążpójście ma duży wpływ na pozycję kobiety, wygląd jest równie ważny, jak w roznegliżowanej Europie.
I na poleceniu książki mogłabym skończyć ten wpis, gdybym nie przeczytała wywiadu z autorką, z którego wywnioskowałam, że rozpieszczone Omanki żyją lepiej niż pracujące na dwa etaty Europejki. Mają zabezpieczenia w razie rozwodu, nie muszą pracować, mogą studiować co tylko chcą, dba o nie służba, wspiera rodzina, akceptują takie drobne niedogodności jak seks na żądanie. Nie mogę się powstrzymać od komentarza: wydaje mi się, że porównań powinno się dokonywać pomiędzy kobietami o zbliżonej pozycji społecznej i poziomie zamożności. Wszędzie jest łatwo być księżniczką, znacznie trudniej służącą. Nikt nie chroni przed przemocą pochodzących ze Sri Lanki służących, ani sprowadzonych z Indii żon , pomimo że rząd podejmuje pewne próby. Bogatsze kobiety mogą liczyć na pomoc rodziny, gdy doświadczają agresji ze strony męża, autorka jednak nie wspomina, co się dzieje, gdy ojciec, matka i rodzeństwo nie chcą interweniować / sami stosując przemoc.
Na koniec taka ciekawostka: w Omanie kobiety stanowią większość studiujących nauki ścisłe i przyrodnicze, kraj jest pod tym względem w światowej czołówce. W "Times of Oman", czytam, że absolwentki mają jednak problemy ze znalezieniem pracy, ze względu na dyskryminację. Agata Romaniuk odpowiedziałaby, że po prostu nie chcą pracować, a o braku niezainteresowaniu karierą zawodową świadczyć ma fakt, że kobiety stanowią tylko jedną trzecią ogółu zatrudnionych. Nie jest jasne, czy te dane obejmują również imigrantki, niemniej jednak, w innym rozdziale książki pojawia się informacja, że dwie trzecie ogółu zatrudnionych to imigranci.Dane z podziałem na płeć i kraj pochodzenia, mogłyby pokazać, że chęć podjęcia pracy nie różni się tak diametralnie między obiema płciami.
Agata Romaniuk
"Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu
Wydawnictwo Poznańskie, 2019
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz